Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 20.III.1977r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 20.III.1977r.

Napisała URSZULA CZAJKOWSKA, zdjęcia WITOLD TELESZ

Porucznik raz stawał z boku, raz na samym końcu sali. Wystukiwał takt melodii ręką, śpiewał razem z chłopcami, by szczęśliwie przeprowadzić ich przez "mielizny" niezupełnie jeszcze opanowanych melodii. Czuło się, że jest całym sercem na estradzie, z nimi. A w zasadzie nic było się czego denerwować. Zespół nie występował przed widownią, jedynymi słuchaczami byliśmy my, reporterzy gazety, i towarzyszący nam z.o.d. polit. kpt. mar. Zenon Wierzbicki.

Powiedzieli, że wystąpią, że pokażą nam swój program, pod jednym warunkiem - nie będziemy opisywać świetlicy, w której odbywają próby. Trochę się jej wstydzą. Nie jest efektowna, ale gdzie mają odbywać próby? Posiadają ten kąt od niedawna, nie było więc czasu... a próba z mikrofonami, przy dobrym nagłośnieniu, oczywiście zakłóciłaby ciszę na okręcie, więc lepiej tu... Zaaprobowaliśmy.
    Rozstawili instrumenty. Zaczęli grać i śpiewać. Nie, właściwie to nie było tak. Najpierw wszedł porucznik, on ma pierwsze wejście, potem wbiega zespół. Zaczynają swój program od skeczu. Później dopiero jest powitalna piosenka o niszczycielu, w której powtarzają się słowa: "każdy marynarz z "Warszawy" to chwat etc."
    Zespół "Krzywy gwint" powstał trzy miesiące temu. Starszy rocznik szykuje się już do rezerwy. Pójdą do cywila na wiosnę. Należało poszukać nowych następców.

Falstartu nie było

Zajął się tym por. mar. Marek Pindel. Coś tam pogadał ze "swoimi" artylerzystami na okręcie, poszeptał, znalazł kilku chętnych. Dwóch z nich nawet kiedyś już występowało w innych zespołach amatorskich. Postanowili: to będzie kabaret. A że wszyscy są artylerzystami - nazwa miała być z życia, z ich służby, stąd właśnie "Krzywy gwint".
Amatorskie zespoły artystyczne były tradycją okrętu. Jedni kończyli służbę i odchodzili, następni zajmowali ich miejsce.

      W poprzednim zespole, a właściwie - w pierwszej reprezentacji, jak żartobliwie mówią między sobą marynarze, grają i śpiewają: st. mar. Zbigniew Arnold, st. mar. Zbigniew Tyszka, st. mar. Heryk Rudkowski, mar. Andrzej Gałkowski - Strzemieńczyk i perkusista - mar. Stanisław Bujak. On jeden rozpoczął próby także w nowym zestawie muzyków. Do zakończenia służby jeszcze sporo miesięcy, występuje więc także w kabareciku.

Pierwszy artystyczny debiut II zespołu odbył się dwa tygodnie temu. Gośćmi załogi okrętu byli przedstawiciele miasta stołecznego Warszawy - delegacja z Huty patronującej swoim marynarskim imiennikom, przedstawiciele stołecznego zarządu ZSMP, a także przedstawiciele z dzielnicy Żoliborz. Stąd właśnie w programie znalazł się skecz o hutniku i warszawska ballada, reszta tekstów marynarskich, dowcipne dialogi, słowa piosenek napisane pod znane melodie, mocne rytmy, przyjemne głosy. Nie ma wśród nich wybijającego się solisty, ale za to cały zespół jest sympatycznie rozśpiewany, przy "rozpracowaniu" głosowym - brzmienie piosenek jest czyste, harmonijne, nie ma dystansów brzmieniowych.
Pierwszy występ kabaretu odbył się bez falstartu, goście gorąco oklaskiwali, prawiąc komplementy marynarzom po programie.

      Załoga od  swoich patronów o trzymała w prezencie akordeon, skrzypce, saksofony, puzon, flet, trzy gitary, perkusję, a nawet mikrofony. Wkrótce ma nadejść jeszcze jeden prezent: organy elektryczne. Może właśnie to bogactwo posiadanych instrumentów jest największym dopingiem dla załogi, by rozwijać amatorską twórczość artystyczną.

NA ZDJĘCIU: Obsada muzyczna kabaretu "Krzywy gwint" od lewej: st. mar. Bolesław Kulczyk, marynarze - Zbigniew Białek, Stanisław Bujak, Ryszard Murzyn, Włodzimierz Gancarz.

Członkowie tego zespołu artystycznego to zarazem członkowie Drużyny Służby Socjalistycznej. Twórczość amatorska nie przeszkadza im być dobrymi specjalistami, odwrotnie - zobowiązuje do dobrej postawy.
      Por. mar. M. Pindel, absolwent WSMW, pełni służbę na okręcie czwarty rok. Jako podchorąży nie angażował się do pracy w kółkach artystycznych. Trochę pał go sport i trochę zainteresowania plastyczne. Na muzykę brakowało już czasu, poza tym, jak powiedział, byli inni, lepsi od niego.
A na okręcie? Podjął się tego zadania nie sam, a przynajmniej jeżeli chodzi o teksty; współtwórcami scenariusza i tekstów są również ppor. mar. Janusz Grabas, st. Bosm. Jan Wiśniewski. Ta praca go wciągnęła, w końcu to jego artylerzyści odważnie próbują swoich sił estradowych. Jest z nimi.
      A na okręcie? Podjął się tego zadania nie sam, a przynajmniej jeżeli chodzi o teksty; współtwórcami scenariusza i tekstów są również ppor. mar. Janusz Grabas, st. Bosm. Jan Wiśniewski. Ta praca go wciągnęła, w końcu to jego artylerzyści odważnie próbują swoich sił estradowych. Jest z nimi.
      Każdy z tych młodych chłopców przybył z innej strony Polski. Jestem z Poznania, drugi z gdzieś spod Tarnowa, trzeci z Lubaczowa, czwarty z Rumi...Elementem cementującym zespół są próby. Spotykają się w czasie wolnym od zajęć, także, gdy trzeba, w niedzielę. Przed nimi poważny egzamin - zakwalifikowanie się poprzez eliminacje na Festiwal Zespołów Artystycznych Marynarki Wojennej. Takie mają ambicje.
      Są dobrej myśli, i kierownik zespołu por. mar. Pindel, i mar. Zbigniew Białek, i mar. Włodzimierz Gancarz, i mar. Ryszard Murzyn, i st. mar. Bolesław Kulczyk, i recytujący ze znakomitym poczuciem humoru skecze i monolog mar. Tadeusz Łukaszewski. Także mar, Stanisław Bujak - perkusista mający z tej szóstki "najdłuższy estradowy" staż. Podtrzymuje ich na duchu kpt. mar. Wierzbicki Wierzy, że musi się udać... Właśnie tak, jak się udało z akceptacją artystycznego zespołu przez szefów poszczególnych okrętowych działów. Poprosił ich kiedyś na próbę, zwracając się jednocześnie z prośbą o konsultację. Od tej to pory kadra autentycznie zainteresowała się pracą okrętowych artystów. Nawet jeśli zaszła konieczność zastąpienia któregoś z członków zespołu z powodu próby, nikt nie stawiał przeszkód. Bo, nie łudźmy się, posiadanie artystycznego zespołu na okręcie to oczywiście pewne obciążenie dla załogi, bywają sytuacje, kiedy trzeba wziąć część zadań kolegów na swoje barki.
      Załoga nie zna jeszcze programu. Ma on być dla niej niespodzianką. Członkowie kabaretu nie zapraszali na pierwszy występ, nie informowali o odbywanych próbach. Dopiero na najbliższym wieczorku wystąpią przed załogą. Ciekawi są, jak zostaną przyjęci? Bo tak naprawdę, to nie o festiwal irn chodzi, ale o to, by móc wystąpić podczas wieczornicy, czy też na specjalnie zorganizowanym występie estradowym. Z myślą przede wszystkim o załodze pisane były teksty, czytelne właśnie dla tej społeczności. Takie sytuacje jak np. "czarny dzień" kucharza okrętowego, jak dbanie o porządek i czystość przez z.d.o. na okręcie - wzięte są z życia. Jednej ze śpiewanych w programie piosenek, ,,O niszczycielu", chcieliby nauczyć całą załogę.
      Odniosłam wrażenie, że zespół znakomicie się bawi podczas programu, że występ jest dla nich samych frajdą, przyjemnością i to właśnie jest niesłychanie sympatyczne. W końcu żaden z marynarzy występujących nie traktuje swoich artystycznych umiejętności zbyt serio. Dla nich jest to po prostu estradowa przygoda, działanie, którym mogą nie tylko sobie ale i innym przynieść radość i uśmiech. Myślę, że nie trzeba trzymać kciuków na szczęście za dalszą drogę kabareciku. Z pewnością zdołają się oni zakwalifikować do reprezentacji swego środowiska.

*    *    *

Zapisałam rozmowę prowadzoną ot, tak, mimochodem między kpt. mar. Zenonem Wierzbickim i por. mar. Markiem Pindlem.
- Słuchaj Marek, jak się z kabaretem udało, to może pomyślimy toż o jakimś zespoli ku dla kadry? - zwrócił się do kolegi z.d.o. polit.
- Nie wyjdzie. Chętnych nie ma - odpowiedział porucznik.
- Ale gdyby tak się dobrze rozejrzeć, ty mógłbyś być, Janusza byśmy zwerbowali, może jeszcze ze trzech, czterech - nacierał kapitan.
- No, można spróbować - kapitulował powoli porucznik...

      Kiedy się pracuje, pomysłów przybywa, rodzą się siły i chęci do działania, tworzy się sympatyczna, przyjacielska atmosfera, jeden drugiemu stara się pomóc, chodzi w końcu o dobro całego, licznego kolektywu. Tak właśnie jest na ORP "Warszawa".