Głos Wybrzeża - 29-30.06.1985r.

Głos Wybrzeża - 29-30.06.1985r.

40 lat Marynarki Wojennej

Obchodzimy uroczyście 40-lecie powstania naszej Marynarki Wojennej. Powie ktoś zapewne, że przecież i przed 1939 rokiem mieliśmy naszą flotę wojenną,
zatem data powstania Marynarki Wojennej powinna być cofnięta w czasie, l będzie to prawda. Przed 1939 rokiem mieliśmy pod biało-czerwoną banderą. 4 niszczyciele, 1 duży stawiacz min, 5 okrętów podwodnych, 6 trałowców, 2 kanonierki i inne mniejsze jednostki. Była to flota świadectwem znaczenia jakie nasz naród przywiązywał do obrony morskich granic Polski. Ta nieliczna flota, nie będąca w gruncie rzeczy żadnym przeciwnikiem dla potężnej hitlerowskiej Kriegsmarine, zapisała piękne karty w historii obrony wybrzeża w 1939 roku, a także w późniejszych latach wojny. W latach tych pod naszą banderą pływało łącznie 47 okrętów wojennych, które zatopiły 9 hitlerowskich okrętów nawodnych, 5 podwodnych, 41 transportowców, 30 samolotów, a także wiele jednostek uszkodziły.

Historia okrętów i ludzi.

FLOTA nasza przepłynęła setki tysięcy mil w konwojach, sama zresztą też poniosła niemałe straty. Są to piękne karty polskiej morskiej historii i do nich nawiązuje nasza ludowa Marynarka Wojenna. Te tradycja są bowiem bardzo pielęgnowane czego świadectwem są m.in. historyczne już dzisiaj nazwy na wielu okrętach współczesnej Marynarki, a takie imiona patronów jednostek MW
A jednak obchodzimy teraz 40-lecie, także i dlatego, że
 w 1945 roku zaczynaliśmy wszystko od nowa, praktycznie od zera.

Od batalionu, który przymaszerował na Wybrzeże z Lublina, dla ochrony portów i morskiego bogactwa kraju. Zaczynaliśmy od podniesiona z dna i wyremontowanej motorówki o dumnej nazwie "Korsarz".
W naszej Marynarce Wojennej kultywują się te piękne bojowe tradycje, zapoznaje z nimi młodych marynarzy i oficerów, ale czas liczy się od 1945 roku, kiedy to do pojęcia Marynarka Wojenna życie dodało termin - Ludowa. Była to zmiana jakościowa, zarówno jeżeli chodzi o kierunki rozwoju floty, jej strategie, jak i przede wszystkim element wychowania młodych roczników. Wprawdzie w latach 1945-1946 powróciły z zagranicy nasze okręty wojenne i te, które walczyły na morskich akwenach i te, które internowane były w Szwecji, ale już wiadomo było że nasze młode, od nowa kształtujące się, państwo, potrzebuje innej floty, innych systemów organizacyjnych i innych ludzi na pokładach okrętów.

W owych latach wszystko też było pierwsze: pierwsze wejście naszych okrętów na zlot młodzieży do Szczecina w 1945 roku, pierwsze strzelanie artyleryjskie na Zatoce Puckiej w lipcu 1949 i tak dalej.
Można te daty mnożyć, stanowią one bowiem ważkie etapy w rozwoju naszej powojennej siły na morzu. Ale już w latach 1948-1968 rozwój naszej floty szedł w kierunku likwidacji wielkich i w gruncie rzeczy nieprzydatnych na małym bałtyckim akwenie okrętów wojennych, na rzecz małych szybkich jednostek rakietowych, torpedowych, rozwoju lotnictwa morskiego oraz małych i średnich jednostek podwodnych. Po wojnie nie popełniono już tego błędu, który wynikał z podstawowych zasad polityki zagranicznej państwa, a który skierował wysiłek w rozwoju floty na wielkie oceaniczne jednostki nieprzydatne na Bałtyku.
Ważkim okresem w rozwoju floty były lata 1951-1956 kiedy to na świecie panowała zimna wojna narzucająca także i nam konieczność zwiększenia wysiłków obronnych. Wtedy to na uzbrojenie zaczęły wchodzić okręty kolejnej generacji, jak duże ścigacze okrętów podwodnych, kutry torpedowe itp. Najważniejsze jednak było to, ze w owych latach 95 procent kadry polskiej Marynarki Wojennej
były to roczniki powojenne, wykształcone w naszych socjalistycznych szkołach, na pokładach naszych okrętów. Roczniki, które miały już wdrożone w zakres wiedzy i doświadczenia bojowego współpracę z bratnimi flotami na Bałtyku - flotą radziecką i flotą NRD.
Najnowszy okres rozwoju Marynarki Wojennej to lata, które nastąpiły po 1980 roku. Na uzbrojenie naszej floty wchodzą kolejne, czwartej już generacji, najnowocześniejsze okręty, jak jednostki rakietowe typu "Górnik" czy "Hutnik" w pełni dostosowane do wymogów walki na małym akwenie jakim jest Bałtyk i dysponujące wszystkimi elementami potrzebnymi do przeciwstawienia się ewentualnemu przeciwnikowi.
Zapewne żachną się na to stwierdzenie w dowództwie Marynarki Wojennej, ale twierdzą, że jest to najbardziej eksluzywny rodzaj broni. Dla kilku przyczyn. Po pierwsze jest to najdroższy rodzaj broni, którego kosztów nie można porównać nawet z lotnictwem. Po drugie - jest to ten rodzaj broni, który od marynarzy wymaga wyjątkowo wysokiej wiedzy z powodu ogromnego nasycenia okrętów nowoczesną i różnorodną elektroniką. I po trzecie - dlatego, że wymaga od marynarzy wysokiego poziomu politycznego.
Nasze okręty pływają bowiem nieustannie na styku z flotami państw nie darzącymi nas sympatią.
Opowiadali mi marynarze z"Warszawy" że gdy płyną przez cieśniny duńskie mają bez przerwy asystą. Burta w burtę płyną okręty NATO, wyrzucają trapy i nawołują marynarzy do dezercji. Nurkujące na nas samoloty, także z czarnymi, dobrze nam znanymi, krzyżami na skrzydłach, ćwiczą ataki torpedowe okryty podwodne itp. Trzeba mieć mocne nerwy, a przede wszystkim głęboką wiarę w słuszność swoich ideałów, by nie dać się sprowokować, ani tym bardziej omamić obietnicom, których nie szczędzi się naszym młodym chłopakom, w trakcie wizyt okrętów wojennych w zachodnich portach. A było ich niemało: 93 polskie okryty wojenne złożyły po 1945 roku 34 wizyty oficjalne w 7 państwach zachodnich. Było na ich pokładach ponad 13 tysięcy naszych marynarzy. Okazji więc do prowokacji, o których wspomniałem, było sporo. I dlatego uważam za tak ogromnie ważny program wychowawczo-polityczny w naszej flocie. Nowoczesne okręty to bowiem jedna sprawa, opanowanie morskiego rzemiosła to druga też niezmiernie istotna, ale chyba najważniejsze jest to, jacy ludzie pływają na ich pokładach, jakie prezentują postawy, jakie rozumienie racji naszego państwa.

W naszej flocie do problemu wychowania marynarzy przywiązuje się obecnie ogromną rolą. Wystarczy podać, że obecnie prawie jedna trzecia kadry należy do PZPR w tym 86,5 procent oficerów, 60 procent chorążych, ponad 50 procent podoficerów, ponad 23 procent podchorążych, 3,5 procent marynarzy, oraz prawie 12 procent pracowników cywilnych Marynarki Wojennej. Jest to zwarta, zorganizowana grupa ludzi złączonych wspólną ideologią, działających na rzec rozwoju floty, ukształtowania jej oblicza politycznego. Warto przy tym podkreślić, że we flocie wojennej ponad 89 procent kadry posiada wykształcenie akademickie. Podkreślam to szczególnie mocno, gdyż na tym poziomie intelektualnym poglądy polityczne są już efektem świadomego wyboru.
Oczywiście, nic nie przychodzi samo. Na taki, jak wspomniałem, poziom polityczny kadry naszej Marynarki Wojennej składały się lata pracy uczelni wojskowych, szczególnie Wyższej Szkoły Marynarki Wojennej, i cały trudny, wieloletni proces kształcenia Judzi, mających obowiązek nieustannego doskonalenia swoich kwalifikacji zawodowych, ale także i politycznych. I to jest najważniejsze. Działo można zastąpić innym, bardziej nowoczesnym działem, człowieka tak łatwo się nie zastąpi.
MARYNARKA Wojenna jest ogromnym organizmem mającym wielorakie powiązania ze społeczeństwem i tym co dzieje się w kraju. Ma to także swój związek zprocesem wychowawczym. Marynarka utrzymuje serdeczne i bliskie kontakty z 70 dużymi zakładami pracy w kraju, z 200 szkołami, zwłaszcza tymi, które noszą imiona bohaterów Marynarki Wojennej, marynarka wozi swoich sympatyków na pokładach okrętów w morze, wymienia delegacje, wysyła swoich przedstawicieli na rozliczne spotkania. A jest to tylko mała cząstka rozległej działalności społeczno-politycznej mającej wpływ obustronny - i na marynarzy i na ludzi, z którymi się spotykają.
Jest jaszcze ważna i rozległa domena działalności bojowej, ale także i wychowawczej w czasie wspólnych ćwiczeń z flotami radziecką i NRD-owskq, gdzie wspólny Jest - ca­e szczęście - pozorowany wróg, ale też wspólny przyjaciel, a także wspólna ambicja, by w takich ćwiczeniach wypaść jak najlepiej. Tutaj nie jest frazesem honor bandery. Kiedy na "Warszawie" odbywało się strzelanie do tarczy, na burcie była cała załoga z kucharzami włącznie.
Historia naszej Marynarki Wojennej jest częścią naszej powojennej historii na 500-kilometrowym wybrzeżu polskim.

Włodzimierz Wodecki
Fot. Z. Kosycarz