Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 23.VI.1985r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 23.VI.1985r.

KURS OCEAN

Poranne słońce przez odkryte iluminatory zagląda do kabin. Ożywia stalowy kadłub stojącego przy kei niszczyciela rakietowego. To jego ostatnie dni na cumach. Wkrótce flagowy okręt naszej Marynarki Wojennej wyruszy w swój kolejny rejs. Tym razem ORP "Warszawa" popłynie na oceaniczny szlak.
Do takiej wyprawy trzeba się solidnie przygotować. To nic, że całkiem niedawno szykowali okręt do wizyty w Leningradzie. Też malowali pokłady, czyścili działa, sprzątali pomieszczenia, żeby w grodzie nad Newą godnie się zaprezentować. Tym razem jednak taka zwykła kosmetyka nie wystarczy. Wyprawa na ocean będzie twardym sprawdzianem sprawności bojowej załogi i okrętu.

Już bandera została podniesiona. Kolejny pracowity dzień rozpoczęty.

ZACZNIJMY OD ..SERCA" OKRĘTU'

Jeszcze nie przebrzmiał do końca świst trapowy, towarzyszący podnoszeniu bandery, a już z okrętowej siłowni ,doleciały pierwsze hałaśliwe odgłosy. Tu praca zawsze zaczyna się najwcześniej, i najpóźniej się kończy. Brzmi to trochę paradoksalnie, ale tak jest naprawdę. "Serce okrętu" wymaga najtroskliwszej opieki. Umorusane ręce maszynistów turbinowych st. mar. st. mar. Krzysz.tofa Rudnika i Stanisława Przeczkowskiego ,czule piszczą każdą śrubę, każdy zawór okrętowego silnika. Obaj sąspecjalistami III klasy, posiadaczami brązowych odznak "Wzorowy Marynarz".

Tuż obok, w pocie Czoła, uwijają się kotlarze mar. mar. Andrzej Krzak i Henryk Huzik. Nieco dalej krzątają się maszyniści st. mar. Kazimierz Nowicki i mar. Zbigniew Hetmańczyk. Najlepszy wśród okrętowych elektryków, st. mar. Zenon Boś, sprawdza działanie głównej tablicy rozdzie1iczej, której szczegółowy przegląd zakończył przed chwlilą.

      Nie sposób wymienić wszystkich ofiarnie pracujących tu marynarzy. A dowódca dowódca działu elektromechanicznego, kmdr por. inż. Marian Wróblewski, zapewnia, że wszyscy bez wyjątku zasługują na wyróżnienie.
Jak z tego wybrnąć? Na pewno nie można pominąć nazwiska dowódcy grujpy maszynowo-kotłowej kpt. mar. Mieczysława Kobylarza. Choć przeziębiony, zachrypnięty, nie schodzi ze swego stanowiska. Nigdy nie zostawia podwładnych w takim momencie. Bo przecież czekający ich wkrótce daleki rejs, będzie poważnym sprawdzianem dla ludzi i maszyn.

NIM ZAGRZMIĄ DZIAŁA

      Dowódcą armaty jest chor. mar. Tadeusz Iwański. Dowódca działu 'rakietowo-artyleryjskiego, kpt. mar. Mikołaj Kościuk powiada o nim, że: "żyje tym swoim żelastwem". I chyba nie ma w tych żartob1iwych słowach cienia przesady. Chor. Iwański prawie nie schodzi z armaty przez cały dzień. Wszystko musi sprawdzić osobiście. Z troską spogląda na pracujących podwładnych. Czy aby wszystko robią jak należy? '

Jednym z wzorowych uczniów chorążego jest st. mar. Jan Gębala, dowódca drużyny prawego działa. Zaledwie półtora roku pełni służbę na okręcie. Ale znają go tu wszyscy jako sumiennego i zdyscyplinowanego marynarza. Dzięki pomocy swego bezpośredniego przełożonego zdobył III klasę specjalisty wojskowego. I z pewnością podwyższyłby już dawno tę klasę, gdyby nie... brak czasu. Nie ma kiedy zdawać egzaminów. Wśród kolegów cieszy się jednak ogromnym autorytetem; doceniają jego wiedzę.
Nieco wyżej podwładni bosm. Krzysztofa Sylwestrowicza konserwują armatę przeciwlotniczą.
Elektrycy artyleryjscy, pod kierunkiem swego dowódcy drużyny mata Mieczysława Walaska sprawdzają obwody odpalania armat. trzeba jeszcze wiele wysiłku, by ogień był celny i niezawodny...

TORPEDYSCI

      Dowódcą działu broni podwodnej na ORP "Warszawa" jest st. chor. mar. Jacek Pustelnik. Pięciokrotny mistrz MW, specjalista I klasy, doskonale wie, jak przygotować podległy jego pieczy sprzęt do dalekiego rejsu. A ponadto jest aktywistą okrętowej POP i jak przystało daje  przykład dobrej roboty. To statutowy obowiązek.

      Do pomocy ma chorąży znakomitych torpedystów. St. mar. Jerzy Kawalec jest specjalistą III klasy, posiadaczem brązowej odznaki "Wzorowy Marynarz". Pracowity i za to powszechnie lubiany. Z woli kolegów piastuje funkcję zastępcy przewodniczącego okrętowego koła ZSMP. Ramię w ramię pracuje z nim st. mar. Wiesław Ogórek. Również specjalista III klasy, wyróżniony brązową odznaką "Wzorowy Marynarz". To dzięki nim wnętrza wyrzutni torpedowych błyszczą jak lusterka.

OCZY I USZY OKRĘTU

      Przy urządzeniu radiolokacyjnym pracuje w skupieniu bosm. sztab. Ryszard Strom, aktywista PZPR, członek Rady Podoficerów Zawodowych. Cieszy się szacunkiem i zaufaniem całej załogi. W dalekim rejsie obsługiwane przez niego urządzenie będzie wypatrywało, a następnie wskazywało artylerzystom dalekie cele. Takie niezwykle ważne elektroniczne oko musi być niezawodne. Bosman dokładnie więc przemywa wszystkie styki, sprawdza poszczególne obwody.

      Łączność to domena st. chor. Jana Klimka, radiotelegrafisty' I klasy, posiadacza srebrnej odznaki "Wzorowy Dowódca". Aktywny działacz PZPR, członek egzekutywy okrętowej organizacji, doskonale pamięta o statutowym obowiązku przodowania w pracy i służbie. Teraz przeg1ąda każdy detal swojej radiostacji; żeby później, na dalekim oceanie, dokładnie słyszeć sygnały płynące z kraju.

      Nie mniej ważną jest łączność wewnątrzokrętowa. Aby wszyscy, bez zbędnego biegania mogli się porozumieć, telefonista III klasy, st. mar. Edmund Zgorzałek jeszcze raz sprawdza połączenia kablowe. Podczas tej oceanicznej próby okrętowej, "oczy i uszy" nie zawodzą.

JESZCZE COS DLA DUCHA

      Ducha bojowego na dalekim oceanie będzie zagrzewała okrętowa organizacja młodzieżowa. Jej przewodniczący, sanitariusz II klasy st. mar. Maciej Kępiński już przygotował cały zestaw plakatów i gazetek propagandowych. Będą je sukcesywnie rozwieszali przez cały czas trwania długiego rejsu.
Ale nie samą walką będą przecież żyli w ciągu rejsu. O bardziej intelektualny pokarm dla ducha załogi zatroszczył się już bibliotekarz i kinooperator w jednej osobie, st. mar. Piotr Waszczyński. Na co dzień obsługuje armatę przeciwlotniczą. Jest artylerzystą II klasy. Ale jest też miłośnikiem książek. Doskonale zna czytelnicze gusty swoich kolegów. Większość z nich ma średnie wykształcenie, toteż ich wymagania są wysokie. Ale on potrafi temu sprostać. Ma na okręcie 178 stałych pozycji książkowych. Do tego wypożycza drugie tyle z biblioteki garnizonowej. W sumie, słowa drukowanego nie powinno nikomu zabraknąć. A są jeszcze i filmy, które w wolne od zajęć wieczory st. mar. Waszczyński będzie wyświet1ał dla kadry i marynarzy. To na pewno pomoże im łatwiej znieść trudy i niewygody dalekiego rejsu...

kpt. mar. Andrzej WASIAK

NA ZDJĘCIACH: 1 - W drodze na morski poligon. 2 - Na ekranie pojawiające się cele obserwuje st. mar. Adam Lorens. 3 - Przodownik, znakomity przewodniczący organizacji młodzieżowej st. mar. Kępiński. 4 - Telefonista st. mar. Edmund Zgorzałek sprawdza wewnętrzną łączność z centralą, 5 - St. mar. Wiesław Ogórek kontroluje stan techniczny komory prochowej. 6 - Elektryk torpedowy st. mar. Jerzy Kawalec przygotowuje wyrzutnię do odpalenia torped. 7 - Dowódca drużyny artylerii mat Mieczysław Walasek nawiązuje łączność z wieżą głównego kalibru.

Foto: T. Ignacik