Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 20.VIII.1978r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 20.VIII.1978r.

 

Kopenhaskie refleksje

Z pobytu zespołu okrętów Marynarki Wojennej PRL z oficjalną wizytą w Danii przywieliśmy dużo wrażeń. Okręty nasze cumowały w reprezentacyjnej części Kopenhagi przy nabrzeżu "Langelinie", które jest właściwie odpowiednikiem nabrzeża "Pomorskiego" w Gdyni. Położone jest ono w sąsiedztwie terenów zielonych, byłej cytadeli, stanowiącej obecnie interesujący zabytek historyczny. W parku tym znajduje się również muzeum duńskiego ruchu oporu z okresu II wojny światowej.
Program wizyty przewidywał między innymi zwiedzanie miasta, jego zabytków oraz zakładów pracy. Mieliśmy więc okazję poznać Kopenhagę, tym bardziej że gospodarze organizowali nam zbiorowe wycieczki, a poza tym w czasie wolnych wyjść zwiedzaliśmy miasto indywidualnie. Z ciekawszych zabytków Kopenhagi widzieliśmy Pałac Królewski, przed którym pełni wartę gwardia królewska w tradycyjnym umundurowaniu, wykonując oryginalną musztrę paradną, zwiedzaliśmy również królewskie muzeum broni, królewski port jachtowy, ratusz miejski i gmach parlamentu. Inną interesującą pozycją programu było zwiedzanie sławnego browaru Tuborg i Carlsberg.

Nasze okręty cieszyły się również popularnością w Kopenhadze, wyrazem czego był wielki tłok na pokładzie ORP "Warszawa" w czasie jego zwiedzania. Duże zainteresowanie wzbudził koncert Orkiestry Reprezentacyjnej MW w miasteczku dla emerytów. A przyjęcie grupy młodzieży duńskiej przez marynarzy z trałowców, uczestniczących w 'wizycie, pozostanie chyba na zawsze w pamięci maluchów.

Tekst i Foto: st. bosm. M. KLUCZYŃSKI

NA ZDJĘCIACH: 1 - Attache Wojska Polskiego w Kopenhadze składa wizytę na ORP "Warszawa". 2 - Marynarze najczęściej odwiedzali kopenhaską syrenkę. 3 - Koncert Orkiestry Reprezentacyjnej marynarki Wojennej w miasteczku dla starców. 4 - Zwiedzanie okrętów przez Duńczyków.

 

 

 

 

Porozmawiajmy o dyscyplinie

Praca dowódcy drużyny nie jest łatwa. Od niego w głównej mierze zależy, czy drużyna jest zdyscyplinowana, dobrze wyszkolona i czy tworzy zgrany kolektyw. Dowódca w pierwszym rzędzie powinien decydować o tym, którego marynarza należy wyróżnić, którego ukarać, a z którym przeprowadzić rozmowę i wytłumaczyć mu jego niewłaściwe postępowanie.
      Dzisiejsza Trybuna Podoficerów jest poświęcona dyscyplinie wojskowej oraz zagadnieniom związanym z rolą dowódcy w procesie jej kształtowania. Dlatego też w naszej dyskusji biorą udział podoficerowie służby zasadniczej - dowódcy drużyn: st. mat Andrzej Wroński, mat Władysław Kulpa, mat Krzysztof' Surówka, mat Andrzej Dudkowski, mat Ryszard Rękawek i mat Stanisław Szmidke.
Podoficerowie, z którymi rozmawialiśmy, wypowiadając się na powyższy temat, przedstawili swoje doświadczenia i problemy z jakimi spotykają się podczas wykonywania obowiązków służbowych. Ich wypowiedzi przedstawiamy poniżej. Chcieliśmy jednocześnie zaznaczyć, że zagadnienia, które są w tej dyskusji poruszane, nie obejmują wszystkich spraw związanych z tak szerokim tematem, jakim jest pojęcie dyscypliny. Jest w nim jednak sporo istotnych wniosków i refleksji. Dlatego też publikowana poniżej rozmowa pomiędzy dowódcami drużyn niech służy pomocą innym i zmobilizuje ich do tego, by o swoich sukcesach lub problemach wypowiedzieli się na łamach "Bandery''.

*

Redakcja: - W jaki sposób dowódca drużyny powinien wpływać na właściwe kształtowanie dyscypliny wśród marynarzy?
St. mat Andrzej Wroński (A. W.): - Dyscyplina jest podstawą właściwej działalności i szkolenia całej drużyny. Dowódca drużyny musi się troszczyć o karność i zdyscyplinowanie swoich podwładnych. Nie zawsze przychodzi to łatwo, do pododdziału przychodzą różni marynarze...
Mat Władysław Kulpa (Wł. K.):
- Marynarze wywodzą się z wielu środowisk, w których takie pojęcia, jak: karność i posłuszeństwo, czy też pracowitość, są różnie interpretowane. Stąd wynikają problemy przy tworzeniu zwartego, jednolitego kolektywu.
Mat Krzysztof Surówka (K.S.):
- W żadnej drużynie nie ma dwóch jednakowych osobowości. Każdy z marynarzy ma swoje indywidualne zainteresowania i swoje poglądy. Różne też są ich możliwości w zakresie wykonywania obowiązków służbowych. Dlatego będąc dowódcą drużyny dbam o to, by właściwie ukierunkować pracę, tak by efekty były jak najlepsze. Sprawy utrzymania odpowiedniej dyscypliny traktuję priorytetowo. Główny nacisk kładę na partnerstwo. To podwładni cenią najbardziej..
Mat Andrzej Dudkowski (A.D.): - W stosunkach przełożony - podwładny szczególną uwagę należy przykładać do utrzymania koniecznego w warunkach wojska dystansu. To bardzo złożona sprawa. Trzeba uważać, by partnerstwo nie zmieniło się w poufałość. Nadmierny dystans także jest szkodliwy, gdyż bezpośrednio godzi w zwartość kolektywu. Szczere rozmowy, dobra znajomość charakterów marynarzy i ich życiowych problemów, to podstawa dobrego współdziałania.
Mat Ryszard Rękawek (R.R.): - Mówiąc o dyscyplinie, myślimy najczęściej: "Regulaminy". Konieczna jest więc dobra znajomość "Żołnierskiego abecadła". Marynarz, który nie potrafi w konkretnej sytuacji działać zgodnie z przepisami i regulaminami, nie jest pełnowartościowym żołnierzem.
Mat Stanisław Szmidke (St. Sz.): - Kształtując dyscyplinę trzeba zacząć przede wszystkim od siebie. Przykład idzie z góry. Nie wszystkie sprawy i problemy zawarte są w regulaminach i przepisach. W takich przypadkach wzorce postępowania podwładni biorą od bezpośredniego przełożonego.
Redakcja: - Rozmawiając o dyscyplinie należy poruszyć bardzo ważne problemy, jakimi są...

PRZYCZYNY NARUSZANIA DYSCYPLINY.

K.S.: - Kiedy młody człowiek trzymuje kartę powołania starsi koledzy którzy już odbyli służbę wojskową, w ramach "pomocy" udzielają mu odpowiednich instruktaży". Mówią oni najczęściej o sposobach unikania pracy radzą co robić, by wyłudzić przepustkę. To niestety długo pozostaje w pamięci młodego marynarza.
A.D.: - Często główną przyczyną wykroczeń jest mała dojrzałość psychiczna młodych marynarzy. Młodzi marynarze nie mają jeszcze w pełni ukształtowanego charakteru. W tym wieku najłatwiej przyjmuje się złe wzorce. Dlatego też jeden niezdyscyplinowany podwładny może być złym przykładem dla innych. Niweczy się tym samym dorobek szkoleniowy całej drużyny.
Wł. K.: - Kiedy w drużynie nie ma zwartości i wzajemnego zaufania do siebie, wtedy najtrudniej jest utrzymać dyscyplinę. Zły przykład innych, niewłaściwe stosunki międzyludzkie, to również powód wykroczeń.
St. Sz.: - Uważam, że podstawową przyczyną naruszania dyscypliny jest nadużywanie alkoholu przezmarynarzy służby zasadniczej. Skąd to się bierze? Przecież regulamin wyraźnie zabrania spożywania napojów wyskokowych. Według mnie główną przyczyną takiego stanu rzeczy są złe nawyki wyniesione przez marynarzy ze środowiska cywilnego.
Redakcja: - W jaki sposób każdy dowódca drużyny powinien wpływać na kształtowanie dyscypliny? Jakie stosuje...

ŚRODKI WYCHOWAWCZE

K.S.: - Środki wychowawcze są różne. Są nimi zarówno kary, jak i wyróżnienia. Na pewno każdy z nas podoficerów woli nagradzać podwładnych niż karać. Niestety czasami, kiedy zawodzi perswazja czy też rozmowa indywidualna, trzeba sięgnąć do swojego zakresu kar.
Wł. K.: - Sądzę, że kara dyscyplinarna w postaci pracy poza kolejnością, czy zakazu opuszczania koszar nie jest środkiem wychowawczym i powinno stosować się je jak najrzadziej. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę na przyczyny wykroczenia i rodzaj przewinienia. Przecież nie wszystkie dyscyplinarne przewinienia są świadome i popełniane przez marynarzy ze złej woli.
A. W.: - Najlepszym środkiem wychowawczym jest jednak nagroda...
A. D.: - Zgoda, ale tak jak przy karaniu, tak i przy wyróżnianiu trzeba zachować pewne kryteria. Urlop nagrodowy - cieszący się szczególną sympatią wśród marynarzy - nie może być dawany za drobne wyróżnienie. W przeciwnym razie straci on swoje wychowawcze znaczenie.
R. R.: - Szkoląc marynarzy jesteśmy najlepiej zorientowani, kto zasługuje na nagrodę i dlatego w swojej praktyce, od początku dowodzenia drużyną, utrzymuję ścisły kontakt z wyższymi przełożonymi w celu przedstawienia propozycji wyróżnienia lub ukarania.
St. Sz.: - W moim odczuciu rozmowa indywidualna to najskuteczniejszy środek wychowawczy. Niełatwo jest przeprowadzić rozmowę. Dowódca drużyny musi wykazać się w niej dużymi umiejętnościami dydaktycznymi, dobrą znajomością charakteru podwładnego i wszystkich jego życiowych problemów. Musi także umieć wytłumaczyć marynarzowi jego niewłaściwe zachowanie oraz wskazać drogę prawidłowego postępowania. By rozmowa przyniosła spodziewane efekty, przełożony musi zdobyć zaufanie u swoich podwładnych.
Redakcja: - Zgodnie z wytycznymi Rady Młodzieżowej LWP...

ORGANIZACJA MŁODZIEŻOWA -

odpowiedzialna jest za kształtowanie właściwych, socjalistycz­nych stosunków międzyludzkich. W jaki sposób powinna realizować te wytyczne? Jaki wpływ ma ZSMP na utrzymanie właściwej dyscypliny wśród swoich członków?

A.W.: - Członek organizacji młodzieżowej powinien być wzorem do naśladowania. Często idzie w parze wysoki poziom dyscypliny z aktywnością członków ZSMP.
St. Sz.: - Miano członka ZSMP zobowiązuje do zdyscyplinowania. Dlatego dowódca drużyny nie ma większych problemów wychowawczych, kiedy większość podwładnych należy do organizacji młodzieżowej. Duże znaczenie ma również aktywność samego dowódcy. 
A. D.: - Niewłaściwe wykorzystanie czasu wolnego, nuda, bezczynność to częste powody wykroczeń dyscyplinarnych w drużynie. Dlatego działalność organizacji młodzieżowej i Rady Kultury, zmierzająca do zorganizowania wypoczynku w czasie wolnym, w dużym stopniu zapobiega ewentualnym wykroczeniom.
K. S.: - Zebrania marynarskie, sąd koleżeński czyli tzw. publiczna forma dyskusji nad niezdyscyplinowanym marynarzem ma duży wpływ na jego dalsze postępowanie.
Przeważnie pozytywny. Efekty wtedy są zadowalające.
Redakcja: - Dziękujemy kolegom za rozmowę. Sądzimy, że garść Waszych refleksji stanowić będzie dla wszystkich dowódców drużyn zaczątek przyszłych rozważań na temat
Dyscypliny.

Mat Zbigniew POBIEGŁO