Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 04.IX.1977r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 04.IX.1977r.

Z REWIZYTĄ W LONDYNIE

Tekst i foto - por. mar. Stanisław Kierzkowski
W DNIACH OD 17 DO 22 SIERPNIA ZESPÓŁ POLSKICH OKRĘTÓW W SKŁADZIE: NISZCZYCIEL RAKIETOWY ORP "WARSZAWA" ORAZ DWA TRAŁOWCE BAZOWE ZŁOŻYŁ POD DOWÓDZTWEM KMDRA KAZIMIERZA BOSSEGO REWIZYTĘ W LONDYNIE. POBYT POLSKICH OKRĘTOW W STOLICY WIELKIEJ BRYTANII BYŁ ODPOWIEDZIĄ NA UBIEGŁOROCZNĄ KURTUAZYJNĄ WIZYTĘ OKRĘTU ROYAL NAVY - HMS "INTERID" W GDYNI.
W CZASIE 13-DNIOWEGO REJSU DO LONDYNU I W DRODZE POWROTNEJ ZESPÓŁ NASZYCH OKRĘTÓW POKONAŁ PRZESZŁO 1500 MIL MORSKICH
.


Moment składania wieńca w miejscu przypuszczalnego zatonięcia ORP "Orzeł".

... Cieśniny Sund, Kattegat, Skagerrak już za nami. Znajdujemy się na Morzu Północnym.
15 sierpnia, popołudnie - okręty zwalniają bieg. Tu, wśród rozkołysanych fal, jest mogiła. Na dnie spoczywa ORP "Orzeł". Okręt podwodny - cząstka naszej narodowej pamięci. Okręt legenda. I teraz, gdy kołyszemy się na fali, jak żywe stają nam przed oczyma postacie z tamtego wojennego "Orła". Stajemy w dryfie. Bandera poszła w dół... Orkiestra gra marsza żałobnego. Wielki wieniec przyozdobiony biało - czerwonymi kwiatami i szarfą, spuszczany przez bosmana okrętowego - st. bosm. Józefa Jakubczyka i matów - Wiesława Gołębiowskiego i Tadeusza Żura, spływa na wodę z pokładu ORP "Warszawa". Jak podanie ręki... A potem, gdy zagrano hymn państwowy, odczuliśmy to wydarzenie, jak klamrę spinającą ich tragiczny marynarski wysiłek i nasz trud codzienny...

      Popołudnie 15 i cały 16 sierpnia stoi pod znakiem poprawiania "makijażu" okrętów. Jest to już toaleta końcowa, bowiem we środę, 17 sierpnia od rana mamy być już na wodach terytorialnych Wielkiej Brytanii.
W powietrzu krążą samoloty lotnictwa Królewskiej Marynarki Wojennej Holandii, a wzdłuż szyku, tym samym co i my kursem zmierza przez długi okres czasu holenderski niszczyciel. Rzadkie to spotkanie okrętów obu marynarek wojennych.

Wreszcie środa. Pochmurno. Od rana siąpi deszcz. Ale dziś nowo położona mapa nawigacyjna na zachodnim skraju rysuje się już konturami brzegów Anglii. Na niej szukamy latarniowca Sunk. Tam ma oczekiwać na nas pilot morski. Około godziny 10, w welonie mgły, dostrzegamy oczekiwany znak nawigacyjny. Pilotówka krąży wokół, a szalupa opuszczona z pokładu angielskiej jednostki po­mocniczej dziarsko przemyka się do burty ORP "Warszawa". Pilot - A. V. Ramshav pnie się do sterówki. Mówi wolno i wyraźnie: - Ja będę podawał kursy i prędkości, a oficer wachtowy za pośrednictwem łączności wewnętrznej będzie przekazywał te same dane na pozostałe okręty. O'key!
      Woda brunatnieje. Widomy znak - wchodzimy w ujście wielkiej rzeki Tamizy. Jeszcze parę mil i brzeg się zbiega, by już od Covney Island rozpocząć wielomilowy ciąg światowych koncernów naftowych. Z lewej zaś, dla kontrastu z obrazem powszechnej industrializacji ujścia rzeki, nizina upstrzona czarnobiałymi plamami stad bydła. Potem ten nieco sielankowy lewobrzeżny krajobraz ulega zmianie, by ustąpić miejsca dokom, elektrowniom, gazowniom i innych zakładom przetwórstwa energii. Takie widoki towarzyszą nam już do kresu podróży. Na wysokości Tilbury Doks oddajemy pilota morskiego. Przyjmujemy rzecznego, którym jest już przedstawiciel brytyjskiej Admiralicji - kmdr D. Perry. Rewizyta wkracza we wstępną fazę. Na pokładzie tej samej pilotówki "River Thames", na której przybył kmdr D. Perry, przybyli również na pokład naszego flagowego niszczyciela: zastępca attache wojskowego w Londynie kmdr ppor. Król oraz przedstawiciel władz wojskowych W. Brytanii kpt. RAF Daszkowski. O godz. 14.19 mijamy południk 0. Na pól godziny przed siedemnastą wymieniamy ceremonialne pozdrowienie z Akademia Sił Morskich w Greenwich... Parę minut przed 17 unoszą się przęsła Tower. Bridge, aby przepuścić zespół polskich okrętów. Jeszcze chwila i cumujemy obok HMS "Belfast", pełniącego w chwili obecnej funkcję okrętu-muzeum. Trałowce cumują na beczkach w głównym nurcie Tamizy. Podajemy trap na HMS "Belfast". Kmdr Kazimierz Bossy wita wchodzącego na pokład attache wojskowego w Londynie płk. dypl. A. Wasilewskiego, przybywającego w towarzystwie przedstawiciela bazy w Chatham kmdra por. A.' G. F. Crosby'ego.

      Nasza kurtuazyjna wizyta rozpoczęła się. Teraz już niemal z zegarkiem w ręku realizowane są poszczególne punkty wcześniej ustalonego pograniu.
      O godzinie 18.30 drzwi mesy oblegają dziennikarze, by spotkać się z dowódcą zespołu. Jest ich około 20. Interesują ich sprawy wyszkolenia bojowego polskich załóg, przeznaczenie okrętów stojących dziś na Tamizie...
      Jeszcze tego samego dnia dowódca zespołu składa wizytę w gmachu Ambasady PRL w Londynie
      Dzień następny stoi pod znakiem wizyt oficjalnych, składanych przez dowódcę zespołu kmdra K. Bossego i dowódcę ORP "Warszawa" kmdra ppor. Jerzego Wójcika szeregu osobistościom Londynu. A dla załóg następuje czas niecierpliwych przygotowań do wycieczek.

      I tak o 09.30 pierwsza grupa polskich marynarzy przeprawia się angielską motorówką na drugi brzeg Tamizy do twierdzy Tower. Następna 50-osobowa grupa oczekuje na autokar mający zabrać ją na wycieczkę do odległego Windsoru - największego zamieszkanego obiektu pałacowego na świecig i do HampTon Court dawnej siedziby królewskiej.
      Powracający z wycieczek są pełni wrażeń. Ślemy pocztówki do kraju, do najbliższych...

      W następnym dniu wizyty, 19 sierpnia, program wycieczek powtarza się. Odbywamy też przejażdżki po ciekawszych miejscach Londynu. W tym też dniu z największymi honorami pełnimy funkcję gospodarza, wydając na pokładzie ORP "Warszawa" przyjęcie dla dzieci brytyjskiej Polonii. Dziś także, wieczorem część kadry uczestniczy w gorącym i serdecznym przyjęciu wydanym dla przedstawicieli polskich załóg przez Ambasadę PRL w Londynie.

W sobotę, 20 sierpnia, już od wczesnych godzin rannych" trwają przygotowania do wyjazdu 100-osobowej grupy osób do katedry Westminster, gdzie na płycie Nieznanego Żołnierza delegacja załóg polskich okrętów ma złożyć wieniec"." Ta podniosła uroczystość odbywa się o godzinie 9.00. O godzinie 10 następna grupa udaje się autokarami do Windsoru...

      Dziś "Warszawa" udostępniona jest do zwiedzania. Przez pokład przewija się wielojęzyczny tłum. Nie tylko Anglików interesuje polski okręt. Jest wielu Japończyków, Amerykanów... Przez trap ORP "Warszawa" przewija się 2059 osób. Dziś także z olbrzymim powodzeniem, choć przy nie najlepszej aurze, koncertowała Reprezentacyjna Orkiestra Marynarki Wojennej w parku Battersea. Jutro koncert nią powtórzyć, ale już w Silver Jubilee Garden. Wieczorem gościmy Polonię na swoim pokładzie. Nasz zespół kameralny gra swojskie melodie ludowe, co wywołuje szczere wzruszenie u gości.

Niedziela, obchodzona w kraju jako Dzień Lotnictwa, tu także będzie mieć swoja wymową. W Northold składamy wieniec pod pomnikiem polskich lotników poległych w Bitwie o Anglię. Ten dzień ostatni stoi pod znakiem pożegnań i zwiedzania londyńskiej dzielnicy Greenwich, gdzie mieści się Akademia Sił Morskich. Tam też znajduje się znane Obserwatorium Astronomiczne, u stóp którego przebiega przez dziedziniec słynny mosiężny pas - namacalny fragment południka zero. W Greenwich w bliskości Tamizy w suchym doku stoi smukły "Cutty Sark" - jeden z sześciu najszybszych XIX-wiecznych żaglowców świata.

      Dobiega kresu wizyta i mimo olbrzymiego natłoku wrażeń z cichą nutką tęsknoty oczekujemy na moment powrotu do kraju...
Następnego dnia o godzinie 7 znów unoszą się przęsła Tower Bridge. Tamizą w dół rzeki udają się w rejs powrotny trzy polskie okręty, które wzorowo i godnie reprezentowały Marynarkę Wojenną PRL w brytyjskiej stolicy.