Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 24.VI.1973r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 24.VI.1973r.

Dziennikarze gośćmi Marynarki Wojennej

We wtorek, 12 czerwca, gościła w Marynarce Wojennej 100-oso-bowa grupa dziennikarzy reprezentujących prasą, radio i telewizję naszego kraju oraz niektórych bratnich państw socjalistycznych. Okazję do odwiedzenia Marynarki przez tak liczną grupę dziennikarzy dal obchodzony aktualnie jubileusz 30-lecia Sil Zbrojnych PRL oraz doroczne nasze święto - Dzień Marynarki Wojennej.

Bogaty i urozmaicony program zapewnił gościom bliższe poznanie dynamicznego rozwoju Marynarki Wojennej na przestrzeni minionych 28 lat, jej chlubnych tradycji, imponującego dorobku osiągniętego na odcinku szkolenia marynarzy oraz umacniania gotowości bojowej jednostek brzegowych i okrętów w obecnym systemie obrony wybrzeża.

Realizację programu dziennikarskiej wizyty zapoczątkowało zwiedzanie okrejtu-muzeum "Burza". Po wysłuchaniu informacji dowódcy okrętu kmdra por. J. Grenia, charakteryzującej m. im. historię oraz czyny bojowe "Burzy", dziennikarze zwiedzili okręt i ekspozycję wystawową.

Wkrótce potem goście wizytowali niszczyciel ,,Warszawa", z jego pokładu obserwowali na morzu przebieg ćwiczeń, które obejmowały m. im. atak kutrów torpedowych, poszukiwanie i zwalczanie okrętu podwodnego oraz odpieranie ataku powietrznego przez artylerzystów.
      Siedzący z uwagą działania bojowe załogi okrętu dziennikarze nie ukrywali swego podziwu i uznania dla wysokiej sprawności oraz poziomu wyszkolenia specjalistycznego kadry i marynarzy. (Obszerniejsze sprawozdanie z tych ćwiczeń podamy w następnym numerze , "Bandery").
      Powróciwszy z morza goście udali się na oksywski stadion sportowy, gdzie obejrzeli pokaz musztry paradowej w wykonaniu Reprezentacyjnej Orkiestry MW.

      Końcową część wizyty wypełniła dziennikarzom zorganizowana w Klubie Oficerskim konferencja prasowa z udziałem dowódcy Marynarki Wojennej, wiceadmirała Ludwika Janczyszyna oraz zastępcy dowódcy MW d/s polit. kontradmirała Władysława Szczerkowskiego. Uczestnicy konferencji poinformowani zostali m. in. o dotychczasowym rozwoju ludowej Marynarki Wojennej, jej osiągnięciach uzyskanych w zakresie realizacji aktualnych zadań, procesie szkolenia załóg okrętowych i pododdziałów nadbrzeżnych oraz działalności ideowo - wychowawczej.
      Na zgłaszane przez dziennikarzy pytania wyczerpująco odpowiedział wiceadmirał L. Janczy-szvn.
      Pełni wrażeń goście opuścili Gdynię w godzinach wieczorych, (j.)

NA ZDJĘCIU: Dziennikarze na ORP "Burza".

Foto - st. bosm. K. Gosz

HAWR - MIASTO I PORT

Francuski port Hawr powitał nas deszczową pogodą. Z północnego zachodu dął silny wiatr. Ciemne jak ołów chmury co chwila wyłaziły zza horyzontu i lał z nich nieprzyjemny deszcz. Mimo to nie można było sobie odmówić przyjemności podziwiania ze spardeku panoramy miasta i portu. Hawr, jak zaznaczyłem w swoim wstępnym sprawozdaniu, przypomina na pierwszy rzut oka Gdynię: miasto ciągnie się wzdłuż wybrzeża morskiego, a jego dzielnice porozrzucane są po okolicznych, zazielenionych wzgórzach. Potem, kiedy mogliśmy już spacerować ulicami Hawru, oglądaliśmy ze szczytu najwyższego wzgórza - niczym z gdyńskiej Kamiennej Góry - jego panoramę. Widok jest zaiste wspaniały! Zabudowania miejskie ciągną się na przestrzeni kilku kilometrów. Mimo że Hawr posiada prawie ćwierć miliona mieszkańców nie stwarza wielkomiejskiego wrażenia.

W czasie II wojny światowej Hawr, podobnie jak Gdańsk i Szczecin, był poważnie zniszczony. Budynki mieszkalne i użyteczności publicznej legły w gruzach prawie w 75 procentach. Port również uległ poważnemu zniszczeniu. Po wojnie miasto i port zostały całkowicie odbudowane i rozbudowane. W centrum wzniesiono kilkunastopiętrowy ratusz, przed którym, na małym placyku, koncertowała w sobotę 2 czerwca br. nasza Orkiestra Reprezentacyjna. Wykonywane przez nią utwory publiczność gorąco oklaskiwała, zaś kapelmistrzowi kmdr. por. Stefanowi Pappelbaumowi wręczono piękną wiązankę kwiatów.

      W odległości kilkuset metrów od ratusza stoi zabytkowa katedra Notre Damę, zbudowana w latach 1574-(1638. Również ona w czasie działań wojennych została zniszczona. Po wojnie odbudowano zabytek, ale w zupełnie nowoczesnym stylu.

      Śródmieście Hawru swoim wyglądem przypomina z kolei Marszałkowską Dzielnicę Mieszkaniową w Warszawie. Budynki są stosunkowo niskie - trzy-i czteropiętrowe, z szarego kamienia. Jedynie wzdłuż wybrzeża morskiego wzniesiono kilka wieżowców. Budownictwo ostatnich lat charakteryzuje się lekkością konstrukcji: domy są wysokie, przeszklone, o jasnej elewacji.

Ulice Hawru w ciągu dnia są dość ruchliwe, szczególnie duży jest ruch samochodów, wieczorem natomiast, po godzinie 22.00, ruch uliczny prawie zupełnie zamiera - nawet liczne kawiarnie i restauracje pustoszeją. Tym się podobno odróżnia Hawr od innych miast Francji.

      Relacjonując swoje wrażenia z wędrówek po Hawrze, pragnę przypomnieć, że to miasto leży w departamencie (odpowiednik naszego województwa) Seine Maritime, przy ujściu Sekwany, ma wschodnim brzegu rzeki. Warunki klimatyczne w tych okolicach są raczej niekorzystne: ciągle padają jeszcze i wieją północno-zachodnie wiatry. Zresztą mieliśmy okazją przekonać się tym osobiście. W czasie naszej czterodniowej wizyty prawie codziennie było pochmurno, zimno, deszczowo. W ostatnim dniu dopiero wyjrzało słońce. (Złośliwi, mając na uwadze ciągłą niepogodę., nazywają Hawr  jego okolice "nocnikiem Francji". Ja nie podzielam tego zdania).

      Hawr jest bardzo ładnym, sympatycznym miastem, posiada nowoczesne ulice i przestrzenne place, dużo zieleni, wiele eleganckich magazynów i sklepów.

      A propos sklepy... Ceny raczej wysokie. Kupujących stosunkowo niedużo. Co więcej, mimo dobrze zaopatrzonych sklepów i dość dużego asortymentu towarów oraz konfekcji, na ulicach spotyka się przechodniów raczej przeciętnie ubranych. Nasi marynarze byli tym dość mocno rozczarowani. No cóż, tyle słyszy się o superelegancji Francuzek...

      Miasto i port połączone są piękną arterią komunikacyjną z autostradą łączącą południową część kraju z północną. Biegnie ona przez nizinne, malowniczo położone tereny nad Sekwaną - tuż u jej ujścia łączy obydwa brzegi rzeki potężny most wiszący. Jego wielkość i nowoczesność konstrukcji zachwyca turystów. Most, o długości prawie półtora kilometra, o wadze około 6000 ton, wisi na dwóch potężnych zwojach lin opartych na żelbetowych nośnych palach. We Francji .za nowoczesność i "wygodę trzeba jednak płacić. Nasz autokar na chwilę zatrzymał się przed mostem i kierowca opłacił prawo przejazdu przez rzekę kwotą 6 franków. Za przejazd samochodem osobowym płaci się 4 franki, za ciężkie pojazdy - jeszcze drożej.

      Ale wróćmy znowu do miasta... Nie posiada ono zbyt dużej ilości zabytkowych budowli i obiektów. Natomiast dobrze jest tu rozwinięty przemysł stoczniowy, zbrojeniowy, metalowy, elektrotechniczny, chemiczny, szklarski i spożywczy. W ostatnich latach wybudowano fabrykę samochodów osobowych, elektrownię cieplną o mocy 2,500 MW i fabrykę kauczuku syntetycznego. Tuż za kanałem portowym, na nizinnej kilkukilometrowej przestrzeni, ciągną się instalacje i urządzenia olbrzymiej rafinerii nafty. Przy bramie wjazdowej wielki napis "Rafinerie de Normandie", a dalej na zbiornikach "Total" - to jakby nasza CPN (we Francji jest kilka tego rodzaju przedsębiorstw i spółek).

NA ZDJĘCIACH: l - Marynarze polscy na placu De Gaulle'a w Le Hawre pod pomnikiem poległych żołnierzy francuskich. 2 - Most wiszący na Sekwanie. 3 - Fragment portu w Hawrze - wyładunek metalu..
Foto - St. Pudlik

Relacja kmdra por. Czesława Kuczyńskiego z rewizyty polskich okrętów we Francji