Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 17.VI.1973r.

Bandera - Tygodnik Marynarki Wojennej - 17.VI.1973r.

WIZYTA W HAWRZE

Relacja kmdra por. Czesława KUCZYŃSKIEGO

 

Zespół okrętów wojennych Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej w składzie: niszczyciel "Warszawa" i okręt hydrograficzny "Kopernik" złożył w dniach od 26 maja do 6 czerwca br. kurtuazyjną wizytę w porcie francuskim Le Havre. Na pokładzie ORP "Warszawa" znajdowałem się i ja, jako sprawozdawca tygodnika MW "Bandera".
      Ranek 26 maja powitał nas piękną słoneczną pogodą. Maszyny "Warszawy" stojącej w porcie gdyńskim już od dwóch godzin przed przybyciem na pokład dowódcy Marynarki Wojennej wiceadmirała L. Janczyszyna pracowały na wolnych obrotach. Załogi robiły ostatnie przygotowania do wyjścia na morze. Czekało je niełatwe i odpowiedzialne zadanie. Podkreślił to w czasie pożegnalnego spotkania z załogami "Warszawy" i "Kopernika" dowódca Marynarki Wojennej, stwierdzając m. in.: - We Francji reprezentować będziecie nie tylko Marynarkę Wojenną, ale całe nasze ludowe Wojsko Polskie w roku obchodów 30-lecia jego istnienia. Powinniście godnie reprezentować biało-czerwoną banderę i marynarski mundur.
      Słowa te głęboko utkwiły wszystkim w pamięci, co znalazło swoje potwierdzenie w późniejszym wzorowym wykonywaniu przez nich obowiązków - na przejściu morzem i na ziemi francuskiej.
3-dniowy okres przejścia .morzem do Hawru upłynął nam spokojnie. Pogoda była znośna, choć nie zawsze słoneczna. W niedzielę po południu - 27 maja - spotkaliśmy w umówionym miejscu zbiornikowce, które podały naszym okrętom paliwo. No i w tym czasie odwiedzili nas, po raz pierwszy, nieproszeni goście. Najpierw przyleciał samolot zwiadowczy Szwecji. Okrążył okręty, zrobił zdjęcia i zniknął za horyzontem. Następnie dwukrotnie powtórzył podobną czynność duński "Atlantic". Niebawem z prawej burty pojawił się "anioł stróż" w postaci okrętu "Y-302", który towarzyszył nam kilka godzin.

      Wieczorem tego dnia minęliśmy cypel Półwyspu Jutlandzkiego. Byliśmy już na wodach Morza Północnego - wodach, które w czasie II wojny światowej stały się grobem załogi legendarnego ORP "Orzeł". Nazajutrz, o godz. 14.00, tradycyjnym zwyczajem okręty nasze rzuciły kotwicę, aby godnie uczcić pamięć polskich marynarzy poległych w walce z hitlerowcami.

      Na pokładach "Warszawy" i "Kopernika" zapanował uroczysty nastrój. Zarządzono zbiórkę załóg w galowych strojach. Dowódca zespołu kmdr dypl. Marian Sucharzewski wygłosił krótkie okolicznościowe przemówienie. Przypomniał szlak bojowy "Orła" z Tallinna do Anglii przez cieśniny duńskie jesienią 1939 r. oraz bohaterską postawę jego załogi.

      Po uroczystym odegraniu przez orkiestrę hymnu państwowego dla lewej burty padła komenda "w tył zwrot". W tym momencie dowódca niszczyciela, kmdr ppor. Edmund Chełchowski, w towarzystwie st. bosm. Jacka Pustelnika i mar. Andrzeja Lenia złożyli piękny wieniec z bukietem kwiatów. Wieniec rzucono ma wodę, jako dowód pamięci i uznania dla bohaterskich marynarzy, których czyn będzie zawsze wzorem dla obrońców morskich granic.
Następnego dnia wieczorem weszliśmy do kanału La Manche, a rankiem 30 maja, o oznaczonej porze, byliśmy już naredzie Hawru. Ulewa i zimny północno-zachodni wiatr nie nastrajały mas dobrze. Mimo to po przyjęciu pilota, w galowych strojach zajęliśmy miejsca na spardeku. W miarę zbliżania się okrętów do portu z mgły wyłaniały się poszczególne obiekty, z prawej strony na równinnych terenach, jak na dłoni, oglądaliśmy urządzenia i zbiorniki rafinerii naftowej, jednej z największych we Francji. Z lewej zaś strony rozciągało się miasto. Swym widokiem przypomina ono trochę Gdynię z jej przedmieściami. Hawr, podobnie jak Gdynia, rozbudowany jest w kształcie linearnym wśród nadbrzeżnych wzgórz. W czasie wojny miasto i port zniszczone były w 70 procentach, obecnie są już w całości odbudowane.

Wejście do portu w Hawrze nie jest łatwym zadaniem. Wiedzą o tym nawet doświadczeni marynarze. Zwłaszcza przeciskanie się w ciasnych śluzach i kanałach portowych należy do szczególnie trudnych zadań. Mimo to załoga "Warszawy" -wykonała je wzorowo. Nawigatorzy, sternicy, maszyniści i inni specjaliści dali dowód swojego mistrzostwa. (Dowód godny pochwały, której udzielił im i całej załodze dowódca Marynarki Wojennej po powrocie do kraju).
Z prawie dwugodzinnym opóźnieniem, które powstało nie z naszej winy, rzuciliśmy cumy przy Nadbrzeżu Gwinejskim. Port Hawr jest jednym z największych we Francji, posiada mnóstwo basenów, kanałów i śluz, nadbrzeża są doskonale zagospodarowane i wyposażone w nowoczesne urządzenia przeładunkowe. Co chwila przybywają tu lub wychodzą na morze nowoczesne statki z całego świata. W czasie naszego wejścia mijaliśmy wielki transportowiec angielski i drobnicowiec niemiecki, au nadbrzeża stały statki - radzieckie, szwedzkie, holenderskie...

... Marynarze na "Warszawie" zdjęli już z pokładu trap, który na ponad 4 dni połączył nas z gościnną ziemią francuską.
Pierwszą osobą, która weszła na pokład naszego okrętu był attache wojskowy PRL w Paryżu - płk Marian Bugaj. Następnie dowódca zespołu kmdr dypl. M. Sucharzewski wizytował ambasadora PRL Emila Wojtaszka, który z okazji naszego rejsu przybył do Hawru z Paryża. Złożył też wizyty komendantowi Hawru komandorowi cd. Str 11

 

NA ZDJĘCIACH (od góry): l - ORP "Warszawa" wchodzi do Hawru; w głębi ORP "Kopernik". 2 - Ambasador PRL w Paryżu Emil Wojtaszek w towarzystwie dowódcy zespołu kmdra M. Sucharzewskiego na pokładzie ORP "Warszawa". 3 - Mieszkańcy Hawru na pokładzie polskiego okrętu w czasie zwiedzania.

Foto - bosm. sztab. St. Pudlik

Na "Warszawie" dotrzymują słowa...

Wśród załóg okrętów i jednostek brzegowych deklarujących z, początkiem bieżącego roku czynne poparcie Apelu Komitetu Partyjnego oraz Zespołu Młodzieżowego Marynarki Wojennej, wzywającego do uczczenia 30-lecia ludowego Wojska Polskiego nie zabrakło również ambitnego kolektywu ludzi z niszczyciela "Warszawa".
      W czynie zadeklarowali swój udział nieomal wszyscy, zarówno marynarze służby zasadniczej, jak i członkowie 'kadry zawodowej. Dużą aktywność wykazała okrętowa organizacja Socjalistycznego Związku Młodzieży Wojskowej, której aktualnie przewodniczy na "Warszawie", wyróżniony odznaką "Wzorowy Marynarz", klasowy radiotelegrafista, st. mar. Mirosław Grudziński.

      Organizacja skupia w swoich szeregach dwie trzecie składu załogi, także niektórych oficerów i podoficerów zawodowych. Jeden z nich, bosmat Jan Wójcik, reprezentujący specjalistów działu elektromechanicznego, otrzymał niedawno "Złotą Odznakę KMW" za szczególnie ofiarną i efektywną działalność w szeregach SZMW. Członkowie SZMW dowiedli, iż potrafią być konsekwentni. Do chwili obecnej ponad 90 procent ubiegających się o klasę realizowało już swoje zobowiązanie. Z tego grona wielu specjalistów podwyższyło swoją klasę z trzeciej na drugą, jak to ma miejsce w przypadku artylerzysty st. mar. Wiesława Pochcia, sygnalisty - st. mar. Zbigniewa Zapały, artylerzysty - st. mar. Zbigniewa Białasa i innych.
Około 15 procent członków SZMW postanowiło spełnić kryteria warunkujące otrzymanie odznaki "Wzorowy Marynarz". Już przed miesiącem zdołali oni zrealizować swoje zobowiązanie.
      Imponujące efekty odniosła załoga niszczyciela w zakresie udzielania pomocy marynarzom o najkrótszym stażu służby na okręcie w przygotowaniu do egzaminu na samodzielne pełnienie wachty oraz zawiadywanie przydzielonym stanowiskiem bojowym. Zobowiązania tego charakteru stanowiły około 40 procent wszystkich zobowiązań zgłoszonych przez załogę w czynie 30-lecia LWP.
      W całości już zresztą zostały one wykonane, czego najlepszym dowodem jest fakt pomyślnego złożenia wspomnianego egzaminu przez wszystkich młodych marynarzy. W dodatku wielu z nich uczyniło to jeszcze przed upływem wyznaczonego terminu. Do takich należeli zwłaszcza "podopieczni" st. mar. st. mar. Czesława Lusowicza, Andrzeja Fatały, Stanisława Syrka, Zbigniewa Zapały i Zdzisława Adamczaka.
     Poważnie też zaangażowana jest ambitna załoga "Warszawy" w realizacji pozostałych inicjatyw i zobowiązań: z łącznej ilości 14155 roboczogodzin, zadeklarowanych na wykonanie prac dla gospodarki narodowej, garnizonu i okrętu, przepracowano już co najmniej 12 tysięcy.
     Członkowie załogi przyrzekli również oddać honorowo niebagatelną ilość 42,2 krwi, z czego do tej pory przekazała już ponad 25 litrów.
     W realizowanym przez "warszawiaków" czynie 30-lecia LWP dano też wyraz dążenia do zacieśnienia kontynuowanej od dłuższego czasu współpracy okrętowej organizacji SZMW z organizacją młodzieżową Huty "Warszawa". Niedawno np. 30-osobowa grupa członków załogi naszego niszczyciela przebywała z gościną u swych przyjaciół - hutników. "Wycieczkowicze" przepracowali 90 roboczogodzin przy budowie Trasy Łazienkowskiej. Warto przy tym wspomnieć, że również w roku ubiegłym członkowie załogi OHP "Warszawa" pracowali przy odbudowie Zamku Królewskiego, przeznaczając na ten cel 70 roboczogodzin. Za czyn ten otrzymali podziękowanie wraz z dyplomem u-znania przyznanym przez Komitet Odbudowy Zamku.
     Przyjaźń i współpracę z ludźmi tego okrętu wysoce też ceni sobie sopocki Hufiec ZHP im. Marynarki Wojennej. Krąg instruktorów ZHP ma okręcie, skupiający ponad dwudziestu członków załogi, udziela systematycznej pomocy hufcowi w jego działalności szkoleniowo-wychowawczej wśród młodzieży harcerskiej.
     Instruktorzy - marynarze biorą udział w różnego rodzaju ćwiczeniach, zawodach i imprezach inicjowanych przez hufiec, prowadzą też zajęcia w zakresie łączności, wyszkolenia sanitarnego, chemicznego i strzeleckiego. Pomagają organizować zawody sportowo-obronne i biorą udział w harcerskich obozach letnich, na które organizacja SZMW deleguje najlepszych swoich członków.

      Żywotność oraz imponujące efekty dotychczasowej działalności SZMW na ORP "Warszawa" są w znacznej mierze zasługą ofiarnego zaangażowania szerokiego grona aktywistów tej organizacji.
Aktywistami wysokiej klasy są na "Warszawie" przede wszystkim st. mar. st. mar. Władysław Olesiński, Andrzej Winiarz, Zdzisław Wencław, wspomniany już Stanisław Syrek, Edward Dębiński i Adam Mrozik. Każdy z nich posiada tytuł klasowego specjalisty wojskowego oraz odznakę "Wzorowy Marynarz", jak zresztą wielu spośród załogi ORP "Warszawa".
Udział w aktualnych sukcesach organizacji ma także dowództwo niszczyciela, okazujące pomoc zarządowi SZMW przy rozwiązywaniu trudnych problemów.
(jot.)